Czarne naloty w narożniku sypialni, odparzony tynk przy podłodze, zapach stęchlizny w pokoju od północy. Pierwszym odruchem bywa zmycie plam i pomalowanie ściany farbą przeciwgrzybiczną. To działanie na objaw – pleśń wraca, zwykle w tym samym miejscu i w tym samym sezonie. Zanim zaczniemy remont, szukamy przyczyny, bo od niej zależy, co w ogóle ma sens zrobić.
Od czego zaczynamy oględziny?
Najwięcej mówi rozmieszczenie zawilgoceń i to, kiedy się pojawiają. Zapisujemy więc kilka rzeczy, zanim cokolwiek dotkniemy.
- Na jakiej wysokości ściany występuje problem – przy podłodze, w narożniku przy suficie, na całej powierzchni.
- Czy dotyczy ścian zewnętrznych, czy także wewnętrznych.
- W której porze roku się nasila i czy ustępuje latem.
- Co zmieniło się w budynku przed pojawieniem się problemu – wymiana okien, ocieplenie, nowy kocioł, zabudowa kominka.
- Jak budynek jest wietrzony i ilu osób w nim mieszka.
- Gdzie stoją meble – szafa dostawiona do zimnej ściany zewnętrznej potrafi sama wywołać pleśń.
Skąd bierze się wilgoć w ścianie?
W praktyce sprowadza się to do czterech przyczyn, a każda wymaga innej reakcji.
Skraplanie na zimnych powierzchniach
Powietrze w mieszkaniu zawiera parę wodną – z gotowania, prania, suszenia, oddychania. Kiedy styka się z powierzchnią chłodniejszą od punktu rosy, para skrapla się na niej. Dlatego pleśń pojawia się najpierw w narożnikach ścian zewnętrznych, przy nadprożach, na ościeżach okiennych i za meblami: to miejsca o najniższej temperaturze powierzchni. Przyczyną jest zwykle mostek termiczny albo zbyt słabe ocieplenie przegrody.
Niesprawna wentylacja
Ta przyczyna nasiliła się wraz z wymianą stolarki. Stare okna były nieszczelne i doprowadzały powietrze, którego wymagała wentylacja grawitacyjna. Po ich wymianie na szczelne kratka wywiewna nadal jest, ale powietrze nie ma którędy napłynąć – i przestaje przepływać. Wilgoć zostaje w pomieszczeniach.
Podciąganie kapilarne
Ten problem rozpoznaje się po rozmieszczeniu: zawilgocenie ciągnie się pasem przy podłodze, na wysokości kilkudziesięciu centymetrów, często z wykwitami solnymi i odpadającym tynkiem. Dotyczy starszych budynków bez sprawnej izolacji poziomej w murze i nie ma nic wspólnego z wentylacją ani ociepleniem.
Przecieki i awarie
Nieszczelna obróbka blacharska, uszkodzona rynna, pęknięcie na instalacji, nieszczelna hydroizolacja w łazience piętro wyżej. Zawilgocenie ma wtedy wyraźnie zarysowany kształt, nie rozkłada się równomiernie i często nasila się po opadach.
Jak odróżniamy jedną przyczynę od drugiej?
Kilka prostych obserwacji zawęża pole bardzo szybko. Zawilgocenie tylko w narożnikach ścian zewnętrznych i tylko w sezonie grzewczym wskazuje na mostki termiczne i kondensację. Zaparowane szyby rano, wilgoć w łazience utrzymująca się godzinami i brak ciągu na kratce wywiewnej – na wentylację. Pas wilgoci przy cokole, niezależny od pogody i pory roku – na podciąganie kapilarne. Plama nasilająca się po deszczu – na przeciek.
Często przyczyny się nakładają: szczelne okna plus nieocieplone narożniki to bardzo typowe połączenie. Dlatego zanim zaproponujemy zakres prac, ustalamy, która przyczyna jest dominująca – inaczej łatwo wydać pieniądze na działanie, które nic nie zmieni.
Co robimy z mostkami termicznymi?
Mostek termiczny to miejsce, w którym ciepło ucieka szybciej niż przez resztę przegrody, a powierzchnia wewnętrzna jest w efekcie chłodniejsza. Najczęściej są to nieciągłości izolacji: styk ściany kolankowej ze skosem poddasza, okolice murłaty, wieńce, nadproża, ościeża okienne, płyty balkonowe przechodzące przez ścianę.
Rozwiązaniem jest przywrócenie ciągłości izolacji w tym konkretnym miejscu, a nie dołożenie warstwy tam, gdzie i tak było dobrze. Przy nieciągłościach na poddaszu i w trudnych geometrycznie miejscach sprawdza się natrysk piany poliuretanowej, bo wypełnia przestrzenie bez łączeń i bez docinania. Przy prostych powierzchniach zwykle nie ma powodu odchodzić od tradycyjnych materiałów.
Dlaczego samo ocieplenie czasem nie wystarcza?
Ocieplenie podnosi temperaturę powierzchni wewnętrznej i przez to ogranicza skraplanie. Przy okazji jednak uszczelnia budynek. Jeżeli wentylacja była już na granicy sprawności, po termomodernizacji problem potrafi się przenieść gdzie indziej – najczęściej do łazienki, kuchni i na ościeża okienne.
Dlatego przy pracach ociepleniowych zawsze sprawdzamy, czy budynek ma zapewniony napływ powietrza: nawiewniki w oknach lub ścianach, drożne kanały wywiewne, a w łazience bez okna wentylator, najlepiej sterowany higrostatem. To tania część remontu, która decyduje o skuteczności całej reszty.
Czego nie robimy
- Nie malujemy pleśni farbą kryjącą bez ustalenia i usunięcia przyczyny.
- Nie zabudowujemy zawilgoconych ścian płytami – to tylko przenosi problem za zabudowę.
- Nie kładziemy tynków ani gładzi na mokrym podłożu.
- Nie ocieplamy ścian od wewnątrz bez analizy przegrody, bo w wielu układach przesuwa to punkt skraplania w głąb muru.
Gdzie pracujemy?
Mamy siedzibę w Cendrowicach w gminie Góra Kalwaria, w powiecie piaseczyńskim, i dojeżdżamy do klientów w promieniu około 100 kilometrów – od Piaseczna, Konstancina-Jeziorny i Warszawy, przez Otwock, Karczew, Tarczyn, Grójec i Warkę, po Żyrardów, Mińsk Mazowiecki i Radom.
Budownictwem i wykończeniami zajmujemy się od 26 lat. Jeżeli w Twoim domu wraca wilgoć albo pleśń, umów oględziny – zaczynamy od ustalenia przyczyny, a dopiero potem proponujemy zakres prac.


